Świętokrzyski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach Modliszewice, ul. Piotrkowska 30, 26-200 Końskie

IV Noc Biologów

2017-03-09

Wsparci tak potężnymi zachętami ruszyliśmy w wielkim gronie pasjonatów biologii szukać tego, co nie działa, co czuć i co się rusza. Ruszyliśmy na ostatnie piętro do uczelnianego planetarium. Na miejscu już czekała spora kolejka. Na podobny do naszego pomysł rozpoczęcia nocnej przygody z biologią wpadło już wiele osób i grup. Czas oczekiwania na wejście do pomieszczenia planetarium umilaliśmy sobie oglądaniem niezwykle ciekawej, prawdziwie kosmicznej wystawy. Spore zainteresowanie budziły szczególnie: próbka pyłu księżycowego przywieziona w 1969 roku przez amerykańską wyprawę kosmiczną „Apollo” i bogata kolekcja meteorytów.

Nareszcie otwarły się tak niecierpliwie oczekiwane „wrota do raju”. Mała sala wypełniła się bardzo szybko. Opiekun planetarium pan mgr Marcin Drabik rozpoczął wspólnie z zebranymi gwiezdną wędrówkę po niebie, planetach i gwiazdozbiorach. Przenosiliśmy się w błyskawicznym tempie z biegunów na równik. A wszystko z wygodnej pozycji fotela. Ale prowadzący zajęcia upewniał nas, że zajęliśmy najwłaściwszą, godną astronoma pozycję. Astronomie bowiem według niego nie lubią za bardzo się przemęczać i chętnie pracują w nocy. Pomimo ciemności dostrzegliśmy, że każdy znajdował jakieś swoje ulubione gwiazdy. I to czasami nawet bardzo blisko. Potem zeszliśmy po schodach (trochę trudu nigdy nikomu jeszcze nie zaszkodziło, zresztą windy nieustannie pracowały) na ziemię, czyli na dolne piętra gmachu Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego. A ponieważ ozdobą ziemi są rośliny, zainteresowaliśmy się wykładem pani prof. dr. hab. Małgorzaty Jankowskiej-Błaszczuk pt. „Jak rozsiewają się rośliny”. Zebrane przez profesor bardzo syntetycznie informacje, ilustrowane znakomicie przygotowaną prezentacją multimedialną zachwyciły nas i pobudziły do naprawdę poważnych refleksji nad wielką, wprost nieograniczoną pomysłowością świata przyrody tak troszczącego się o zachowanie gatunków, o przetrwanie.

Czy rośliny mogłyby istnieć bez owadów? Uczestnictwo w dotychczasowych projektach ruchu klubów 4H, zajęciach organizowanych przez Świętokrzyski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach, wyjazdy na zajęcia do Krakowa na warsztaty prowadzone przez pracowników naukowych Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w ramach corocznych „Dni Owada”, pełne pasji wykłady pana prof. dr. hab. inż. Kazimierza Wiecha - w Krakowie i w naszej szkole - dostarczyły nam na tyle wiedzy, że nie mogliśmy pominąć wykładu pana prof. dr. hab. Waldemara Celary pt. „Pająki i owady jako troskliwi rodzice”. Bardzo nas wzruszyła owadzia troskliwość o własne potomstwo. Prezentacja multimedialna towarzysząca temu wykładowi w bardzo znacznej części została oparta na fotografiach zrobionych na świętokrzyskiej ziemi.

Z ziemi już tylko krok dzielił nas od podmorskich głębin. Czyż jednak może być inaczej w krainie tetrapoda. Tu odwiecznie - a przynajmniej przez kilkaset milionów lat - morze stykało się z ziemią. Ten krok uczyniliśmy za sprawą świętokrzyskiej oceaniki. Już na samym dnie (czyli na parterze Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego) w wielkiej auli pogrążyliśmy się w odmętach podmorskiego świata i otchłaniach bardzo wygodnych foteli. Dziś studenci Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach naprawdę studiują w rajskich warunkach. Prowadzący wykład „Przystosowania ryb do życia w wodzie - Oceanika” panowie i panie: mgr Damian Lewiński, mgr Paweł Kondziołka i mgr Kinga Sobaś nie szczędzili swym słuchaczom sensacyjnych wprost wiadomości. I któż by pomyślał, że końcówka hipopotama, ta od tyłu, może stać się „sypialnią” i „stołówką” dla pewnego gatunku rybki? Przy taaaaaaaaakich wiadomościach drzemka raczej nie wchodziła w rachubę.

Gorączkowo, wspólnie, analizowaliśmy kolejne punkty programu. Kusiły: „Dyskretny urok gleju” (fantastyczne perspektywy leczenia chorób nerwowych), wykłady o otyłości, o grzybach, warsztaty rozpoznawania świętokrzyskich drzew prowadzone przez znakomitego znawcę dr. Cezarego Jastrzębskiego czy poznawanie odgłosów przyrody - ścisłej głosów zwierząt (tu w ten niezwykły świat dźwięków wprowadzał absolutny ich znawca - pan dr Janusz Wróblewski z „Ptasiego Azylu”). Kusiły nas, ale też kusiły innych. Pod drzwiami poszczególnych laboratoriów, sal wykładowych ustawiały się prawdziwe kolejki.
Jeszcze niektórzy z nas załapali się na zajęcia z mikroskopami. Jeszcze w sali na parterze bystre dziecięce oczy naszych koleżanek wypatrzyły coś, co się autentycznie ruszało. I nie pomyliły się! To był absolutny hit Zespołu Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych, „żywe kosiarki”, co Ponidziu przywróciły - prawie za darmo - obszary muraw kserotermicznych w ramach unijnego projektu „Life 13”; kochane, niedoceniane, porzucone na początku tzw. demokratycznych przemian: owce, kozy, barany. Za sprawą kieleckich Parków Krajobrazowych wracają dziś do łask i do pracy. Stają się wielką atrakcją turystyczną i ulubieńcami dzieci (dodatkowa kasa dla samorządów). Czy czasem ktoś nie powinien odszczekać powiedzonka o „baranim łbie”? I jaki to powinien zrobić sławny ekonomista?

Jak ten czas szybko nam przebiegł? Nie wierzyliśmy, patrząc na zegarki i do telefonów komórkowych. Niemożliwe?! Już 21! Jeszcze na zakończenie, bo tak się bardzo nie chciało wyjść, chwila wesołej zabawy na warsztatach oceaniki. Jeszcze mały postój pod fotogramami wystawy „Krajobrazy i przyroda Sandomierszczyzny w obiektywie botanika” (czemu towarzyszyły ciekawe opowieści naszych nauczycieli przyrody) i do zobaczenia za rok!
Z pewnością była to bardzo udana, bardzo pożyteczna impreza. Jak ciągle wiele dzieli świat nauki od świata edukacji. Ci pierwsi ciągle mało uwagi zwracają na dydaktykę najmłodszych! Ci drudzy - z uporem, z przysłowiowymi klapkami na oczach „realizują program”. Jak ciągle te bariery są uporczywie pokonywane przez jednostki z obydwu obozów! Jednostki, które pozostali traktują jak nawiedzonych! Zmienia się to, choć zmienia bardzo powoli. A przecież nauka i edukacja powinny się przenikać! Powinny stać się dla wszystkich radosną i pożyteczną zabawą. Zwłaszcza zaś dla dzieci i młodzieży. Chwała organizatorom „Nocy Biologów” z kieleckiego uniwersytetu! Chwała wszystkim instytucjom popularyzującym naukę dla najmłodszych, które tak mocno wsparły tę noc! Tylko na niektóre zwróciliśmy uwagę w tym małym artykule. Ich lista jest naprawdę dużo dłuższa. Chwała dla organizatorów wielu cyklicznych już imprez: Festiwali Nauki, „Dni Owada” organizowanych przez Uniwersytet Rolniczy im. Hugona Kołłątaja w Krakowie. Chwała dla wszystkich prekursorów tych przedsięwzięć, którzy niejednokrotnie musieli i muszą pokonywać na swojej drodze liczne, jakże często niepotrzebne bariery. Wielu ich spotkaliśmy podczas tej „Nocy Biologów” - z różnych instytucji, stowarzyszeń. Szczycimy się faktem, ze wielu spośród nich należy do wypróbowanych przyjaciół Naszej Szkoły, Szkoły Podstawowej im. Orląt Lwowskich w Nowinach.

I niech ten obopólny zapał się rozwija. Niech go będzie czuć! Niech porusza wciąż nowych ludzi do tej wspaniałej pracy nad kształtowaniem młodych osobowości. A ci, co z racji swych wysokich urzędów sprawują nad tym wszystkim pieczę, niech pilnują, aby to wszystko działało! Nie tak, jak od czasu do czasu w fizyce. Oczywiście doskonale zrozumieliśmy, że to był tylko żart Jego Magnificencji Pana Rektora Profesora Jacka Semaniaka. Żart, ale z bardzo mądrym pouczeniem. Szanowny Panie Rektorze - TAK TRZYMAĆ!

Uczniowie i liderzy Szkolnego Klubu 4H „Eko-Żuczki” ze Szkoły Podstawowej im. Orląt Lwowskich w Nowinach
oraz
uczniowie i opiekunowie Szkolnego Koła Przyrodniczego ze Szkoły Podstawowej w Bolechowicach

udostępnij
do góry