Wielkanocne zwyczaje


30.03.2026

Wielkanoc to najpiękniejsze i najbardziej radosne święta: kolorowe pisanki wśród zielonej rzeżuchy na świątecznym stole, wymyślne smakołyki i ciepłe życzenia przy dzieleniu się święconką. W tradycji chrześcijańskiej bardzo ważny, a może najważniejszy, jest czas Wielkiego Postu. Rozpoczyna się w Środę Popielcową, a kończy w Wielką Sobotę.

Wielkanocne zwyczaje

 

Ostatni tydzień Wielkiego Postu zaczyna się Niedzielą Palmową, zwaną dawniej kwietną bądź wierzbą. Palemki – rózgi wierzby – ozdabia się kwiatami, suchymi lub z bibułki, gałązkami borówki lub bukszpanu. Kiedyś, po święceniu, bito nimi domowników, a nawet bydło. Dawało to zdrowie i siłę na cały rok. Połknięcie choćby jednej poświęconej bazi miało zapobiegać chorobom gardła. Włożone za obraz lub do wazonu palmowe gałązki chroniły przed nieszczęściem i złośliwością sąsiadów. Leżały tam aż do przyszłego roku. Dopiero wtedy mogły być spalone, a popiół wysypany do sadu lub ogródka.

W kościele katolickim popiół ze spalonej, zeszłorocznej palmy używany jest do posypywania głów wiernych w Środę Popielcową. Ostatni tydzień Wielkiego Postu to czas zadumy i refleksji, a także gruntownych porządków – w domu i w obejściu. Świąteczne sprzątanie przed Wielkanocą ma znaczenie symboliczne. Wymiatamy z mieszkania zimę, a wraz z nią wszelkie zło i choroby.

Nareszcie można było pożegnać się z postnymi potrawami. Wylewano resztki żuru, a śledzia wieszano na drzewie. Był to kulminacyjny moment postu, zwiastujący zbliżającą się ucztę kulinarną. Obowiązkowo przed świętami każdy gospodarz urządzał świniobicie. Przyrządzano kiełbasy, wędzono szynki, z podrobów robiono salcesony i pasztetówki. Gospodynie piekły kaczki, gęsi, indyki, rolady z boczku i pasztety. Na koniec – ciasta: pulchne, drożdżowe baby, serniki, makowce i mazurki. Stół musiał być suto zastawiony, a na środku, w koszyczku lub na talerzyku, wyłożona była święconka.

Ze święconką do kościoła idzie się w Wielką Sobotę. W koszyczku króluje jajko. Jest symbolem odradzającego się życia, zwycięstwa nad śmiercią i nieodłącznym elementem wielkanocnego stołu. Nie może w nim zabraknąć baranka – symbolu Chrystusa Zmartwychwstałego – i wędlin, na znak, że kończy się post. Święcono też chrzan, bo „gorycz męki Pańskiej i śmierci została zwyciężona przez słodycz zmartwychwstania”, oraz masło – oznakę dobrobytu. A wszystko to ułożone starannie, przykryte białą, wykrochmaloną serwetą, własnoręcznie haftowaną lub zrobioną na szydełku.

Wielkanoc rozpoczynają niedzielne rezurekcje. Poranny huk petard i dźwięk dzwonów słychać w każdym kościele. Po mszy zasiadano do świątecznego śniadania. Potraw było tak dużo, że obiadu już nie gotowano. W tak „Wielkie Święto” co najwyżej można było potrawy podgrzać na małym ogniu. Grzechem było rozpalać duży ogień potrzebny do przygotowania posiłków.

Drugi dzień świąt – lany poniedziałek, śmigus-dyngus – to tradycja, którą doskonale znamy. Oblewać można było wszystkich i wszędzie. Zmoczone tego dnia panny miały większe szanse na zamążpójście. Chłopak, wręczając tego dnia pannie pisankę, dawał jej do zrozumienia, że mu się podoba. Poniedziałek Wielkanocny to czas psot i żartów. Chłopcy malowali pannom szyby w oknach, wchodzili do domów i wylewali na czystą podłogę wiadra wody, zaśmiecali podwórka. Dużo było radości i śmiechu, a nikt się przy tym nie obrażał.

Anna Michalska

Podobne wiadomości: