Soja jest fundamentem globalnej produkcji pasz dla zwierząt. Jej znaczenie wykracza poza hodowlę i coraz częściej staje się podstawą żywienia człowieka.
Rok 2025 był swoistym testem dla plantatorów soi — zimna i sucha wiosna (koniec kwietnia oraz maj) spowodowała problemy ze wschodami. Na terenach, gdzie uprawa soi jest rzadkością, pojawiły się dodatkowo trudności z ochroną przed gołębiami, które potrafiły zjeść nasiona z całej plantacji.
Pogoda w czerwcu i lipcu również nie rozpieszczała: obfite deszcze nawalne, a w niektórych rejonach gradobicie, zniszczyły plantacje. To, co zdołało się odbić, często nie zdążyło dojrzeć. W czasie zbiorów nasiona były nierówno dojrzałe i wilgotne, przez co nie nadawały się do przechowywania. Problemem staje się także zgnilizna twardzikowa, która dotyczy plantacji zbyt gęsto zasianych, o nieprzewiewnym łanie.
Klimat oraz jakość gleb w Polsce są korzystne do uprawy soi. Roślina ta dobrze wpisuje się w realia ocieplającego się klimatu i niższych opadów, ponieważ produkuje mniej suchej masy na hektarze oraz oszczędza wodę glebową w zmianowaniu. Przy rosnących problemach ze zbytem wielu produktów rolnych, ze zbożami na czele, nadszedł czas, aby postawić na to, czego rynek potrzebuje w dużych ilościach.
Adam Saracen